Wiele jest rzeczy, o których chciałabym pisać. W życiu na co dzień tyle się dzieje. Tak dużo drobnostek, sytuacji, które jak tylko się nad nimi zastanowić mogą być ciekawym tematem do zgłębienia.
Dziś chciałabym napisać o wdzięczności. Wiele się o niej mówi. Odczuwamy ją w różnych momentach naszego życia. Możemy ją również świadomie praktykować. Najczęściej jednak wogóle nie zastanawiamy sie nad tym czym jest, nie zauważamy momentów, sytuacji, w których możemy ją poczuć.
Dziś chciałabym napisać o wdzięczności. Wiele się o niej mówi. Odczuwamy ją w różnych momentach naszego życia. Możemy ją również świadomie praktykować. Najczęściej jednak wogóle nie zastanawiamy sie nad tym czym jest, nie zauważamy momentów, sytuacji, w których możemy ją poczuć.
O świadomej praktyce wdzięczności czytałam kilka razy. Robiłam wiele podejść aż do momentu kiedy postanowiłam " wziąść byka za rogi". Natknełam się na bardzo prostą poradę, która mówiła o tym aby założyć swój dziennik wdzięcznośći i zapisywać w nim wszystkie te drobne rzeczy, których zwykle nie zauważamy, a które pozwolą dojrzeć nam wzszystko co dobre, wartościowe, piękne i ważne w naszym życiu.
Mój dziennik to stary kalendarz. Ma łądną rózową okłądkę i przez pewnien okres mojego życia leżał w kuchni na blacie tylko po to żebym nie zapominała każdego dnia zapisać choć 3 rzeczy, za które byłam wdzięczna.
Początki nie były łatwe. Miałam wątpliwośći. Wydawało mi się to trudne. Co mam pisać ? Po co to pisać? Czy to ma sens ?
Mój dziennik to stary kalendarz. Ma łądną rózową okłądkę i przez pewnien okres mojego życia leżał w kuchni na blacie tylko po to żebym nie zapominała każdego dnia zapisać choć 3 rzeczy, za które byłam wdzięczna.
Początki nie były łatwe. Miałam wątpliwośći. Wydawało mi się to trudne. Co mam pisać ? Po co to pisać? Czy to ma sens ?
Nie poddałam się jednak wątpliwością i pisać zaczełam. Po niedługim czasie wieczorny rytuał z kilku zdań przeciągał się w długie sesje pisania. Tematy i sytuacje mnożyły się same. Nagle dzięki zapiskom uświadomiłam sobie ile dobra dzieje się wokół i jak wielką szczęsciarą jestem nie zdając sobie wcześniej z tego sprawy.
Dzięki zwykłemu kalendarzowi i kilku minutom wieczorem poczułam się szczęśliwszą i pełniejszą w wiele dobrych emocji osobą. Powodów przybywało a co ważne prawie żadne z nich nie wiązało się z rzeczami materialnymi.
Dzięki zwykłemu kalendarzowi i kilku minutom wieczorem poczułam się szczęśliwszą i pełniejszą w wiele dobrych emocji osobą. Powodów przybywało a co ważne prawie żadne z nich nie wiązało się z rzeczami materialnymi.
Za co w takim razie byłam wdzięczna ?
Wpis zwykle zaczynałam od słów...
Jestem wdzięczna za...
- niedzielne śniadanie i spokojny poranek w domu
- dwie godziny spędzone z dziećmi na dworze
- wspólny rodzinny spacer w sobotnie popołudnie
- 15 min jogi bez dzieci w domu
- popołudnie w domu bez żadnych sprecyzowanych planów
- domowy rosół
- obiad u rodziców
- pomoc moich dzieci w noszeniu drewna
- 2 godziny spędzone z przyjaciółką przy kawie
- piękny poranek z synkiem i obserwowanie dwóch saren przez okno
- dobry i produktywny dzień w pracy
- pomoc i wsparcie koleżanki w rozwiązaniu problemu
- bezinteresowną sąsiedzką pomoc
- budującą rozmowę ze współpracownikiem
- uczestniczenie w wartościowym szkoleniu
- odpoczynek na łonie natury
- wspólny wyjazd na narty całą rodziną
- czas z dziećmi na basenie
- relaks, śmiech, dobre jedzenie z przyjaciółkami
- książka, którą mogłam kupić i przeczytać
- spotkanie z ciekawymi ludźmi podczas szkolenia
- pracę, która daje mi satysfakcję i pieniądze
- piękną pogodę, siłę i energię
- wspólny spacer z dziećmi i sąsiadką
- wycieczkę rowerową z całą rodziną
- kawę wypitą w ciszy przed przyjściem dzieci z przedszkola
- domową pizzę i wspólną zabawę wieczorem
- kupienie lawendy do ogrodu
Przykładów mogłabym mnożyć wiele a nie są to jak widać 'wielkie rzeczy'. To drobne, niemalże niedostrzegalne i błache sprawy, które wydarzają się na co dzień. Dziennik pomógł mi je zauważać i doceniać jeszcze bardziej. Odkąd zaczęłam go pisać widzę to dobro i piękno chwil, na które wcześniej zupełnie nie zwracałam uwagi. Teraz dopiero widzę jak bardzo w moim życiu skupiałam się negatywach. Małe przykrości urastały do rangi problemu. Jedno niepowodzenie psuło humor na wiele dni. I to nie jest tak, że moje życie jest idealne bo nie jest. Problemy są i będą zawsze. Ważne jest jednak nasze do nich podejście. Regularna praktyka czyli pisanie dziennika pozwoliła mi dostrzegać i odczuwać wdzięczność na co dzień. Dziś mogę śmiało powiedzieć, że to co dajesz innym dostajesz w zamian. Dlatego wciąż i nieustannie jestem wdzięczna za całe dobro, którego doświadczam. Trudne rzeczy przyjmuję z pokorą i pamiętam , że kiedyś w końcu przeminą.
Komentarze
Prześlij komentarz