Mija kolejny tydzień odkąd jesteśmy w domu. Obiecałam sobie, że każdego dnia będę uwieczniać nasze dni na zdjęciach i pisać choć trochę o odosobnieniu. Niestety nie wyszło. A może stety.
Powodem mojej absencji na blogu była intensywna praca w ogrodzie. Wymyśliłam sobie mały projekcik, którym miałam zajmować się w wolnych chwilach. Okazało się jednak, że zajęło mi to nie parę chwil ale kilka dni. Projekcik, o którym piszę to rabata kwiatowa. Właściwie rabatka bo znajdują się na niej cztery krzewinki lawendy i jedna róża. Na miejsce swojej rabatki wybrałam dość niewdzięczne miejsce. Nierówne, z ziemią ubitą, a przez to bardzo trudną do kopania. Męczyłam się więc przy wykopywaniu wierzchniej warstwy ziemi po to aby ogrodzić ją ekoboardem, wysypać żwirem, a wcześniej obsadzić wspomnianymi roślinkami. Cały proces spowalniał fakt, że pod moją opieka znajdowało się dwóch małych chłopców, którzy nie zawsze chętnie współpracowli ze sobą i ze mną. Odrywana od swoich robót, po to aby przynieść pić, oskrobać jabłuszko, ugotować obiad, opatrzyć zdarty palec, rozdzielić podczas kolejnej kłótni, irytowałam się okropnie.
Z wieloma przerywnikami w trakcie oraz kilkoma wyjazdami do szkółki ogrodniczej (znajomy przygotował zamówienie a ja płaciłam przelewem więc nie mieliśmy żadnego kontaktu) po to aby coś jeszcze dokupić, udało mi się w końcu dokończyć moje małe ogrodnicze dzieło. Mimo iż nie jest idealne cieszy mnie bardzo.
Po raz kolejny przekonałam się na własnej skórze, że praca na świeżym powietrzu jest najlepszym odstresowywaczem na świecie.
Po kilku jednak dniach nastąpiło lekkie załamanie pogody i nastroju. Chandra i czarne myśli dopadły i mnie. Wiem, że na zły nastrój nałożyło się zmęczenie, bo machanie łopatą jeśli nie robisz tego regularnie jest męczące. Ponadto zła pogoda, izolacja i bycie w domu z dziećmi, które czasem a nawet często zbyt dużo się kłócą może być dołujące.
W każdym razie postanowiłam bardziej się o siebie zatroszczyć i zwracać większą uwagę na własne potrzeby.
Kolejne więc dni spędziłam nieśpiesznie, porządkując niektóre zakamarki swojego domu. Okazało się, że mam sporo braków i zaległości w porządkach i to jest mój plan na kolejne dni. Chyba, że znowu powróci piękna, ciepła pogoda i będziemy mogli więcej czasu spędzić we własnym ogródku.
Ciekawa jestem jak inni spędzają czas kwarantanny. Czy również nadrabiają zaległości w porządkach lub wymyślają nowe projekty okołodomowe. A może totalnie odpuszczają sobie wszelkie prace i relaksują się, spędzając czas jak lubią najbardziej. Ciekawe.
Ps. Dodam tylko, że obecnie pracę wykonuję z domu jednak nie jest to najłatwiejszym zadaniem. Zwykle gdy dzieci już spią, siadam przed komputerem i robię wszystko to co wykonać powinnam między 8.00 a 15.00. Rezultat moich zmagań jest różny.
Ps. Dodam tylko, że obecnie pracę wykonuję z domu jednak nie jest to najłatwiejszym zadaniem. Zwykle gdy dzieci już spią, siadam przed komputerem i robię wszystko to co wykonać powinnam między 8.00 a 15.00. Rezultat moich zmagań jest różny.
Komentarze
Prześlij komentarz