Najzdrowszy napój, który zrobisz w 15 min.


Żyjemy w czasach łatwego dostępu do wszystkiego. Jedno kliknięcie wystarczy żeby zakupić produkt z najdalszego zakątka świata. 
Sklepowe półki uginają się od niezliczonej ilości towarów rozmaitego pochodzenia. Nie zastanawiamy się skąd pochodzi ten czy inny owoc. Korzystamy raczej z tego bogactwa bez większej refleksji. 

Truskawki w lutym ? Bardzo proszę.
Ogórki i pomidory przez cały rok ? Żaden problem. 

Dopiero od jakiegoś czasu mówimy coraz głośniej o sezonowości i produktach lokalnych. Sama znam osobę, która kupuje tylko polskie owoce i warzywa sezonowe. Podziwiam ją za wytrwałość i konsekwencję. Mimo, że nie kupuję teraz wspomnianych truskawek, trudno byłoby mi porzucić pomidorki koktajlowe czy awokado, które tak bardzo wszyscy w domu lubimy i jemy niemalże każdego dnia
Rolnictwo, ekologia, sezonowość, rozsądne zakupy warte są  naszej uwagi, przemyśleń i większej świadomości. 

Dziś chciałabym napisać o produkcie poniekąd związanym z tematem. Chciałabym napisać o naszym polskim, dobrze znanym ale mam wrażenie bardzo niedocenianym warzywie

Burak, bo o nim mowa, jest na nowo odkrytą przeze mnie jarzyną. Odkrytą w zupełnie nowej odsłonie. 




Zakwas buraczany
Domowego zakwasu buraczanego spróbowałam jakiś czas temu u teściowej. Mimo pewnych oporów przed spróbowaniem,  okazał się naprawdę smaczny. Zakwas, który wypiłam był aromatyczny. Słodki i kwaśny zarazem. Pachniał czosnkiem i ziołami. Pycha. 
Postanowiłam poeksperymentować i zrobić go samodzielnie. Choć podchodziłam do tematu jak pies do jeża, obawiając się skomplikowanego procesu i porażki podjęłam próbę. Z sukcesem.





Samo przygotowanie zakwasu trwa kilkanaście minut. Potem pozostaje nam tylko czekanie. 
Zakwas buraczany i zalewa.
  • 5 buraków
  • 2,5 l zimnej wody
  • 1 łyżeczka soli kuchennej ( ja używam kłodawskiej) 
  • 3 ziarna ziela angielskiego
  • 3 liście laurowe
  • 3 ząbki czosnku

Do zrobienia zakwasu potrzebujemy około 5 buraków. Ja kupuję zwykłe buraki średniej wielkości. Następnie obieram je w rękawiczkach ( strasznie barwią dłonie), płukam pod bieżącą wodą i wycieram w ściereczkę. Potem kroję w plastry.
Wkładam wszystko do naczynia, które zakupiłam specjalnie na tą okazję. Mam jednak znajomą, która używa zwykłego, dużego słoika. Też świetnie się sprawdza. 
Pokrojone buraki zalewam całkowicie ostudzoną zalewą, którą przygotowuję wcześniej. 
Zalewa to po prostu woda zagotowana z solą, liściem i zielem. Podczas gotowania zalewy warto sprawdzić czy nie jest za słona, lub dosolić w razie potrzeby. 
Przed wlaniem wody, wkładam do naczynia pod warstwę buraków obrane ząbki czosnku. 
Najlepiej aby zalewa sięgała ok 1,5 cm nad powierzchnię buraków.
Tak przygotowane buraki przykrywam małym talerzykiem i odstawiam w chłodne miejsce na około 6 - 7 dni. Ja trzymam swoje na blacie w okolicach parapetu. 
Przez kolejne dni podnoszę talerz raz dziennie i delikatnie mieszam zakwas na powierzchni. Zawsze robię to drewnianą łyżką. 
W trakcie całego procesu na powierzchni pojawia się piana. To normalne. Podczas mieszania zbieram jej zwykle trochę a łyżkę opłukuję. 
Po około tygodniu zakwas jest gotowy do picia. Przelewam go wtedy do szklanego dzbanka i przechowuję w lodówce. 
Codziennie wypijam jedną do dwóch małych szklanek. Gdy się skończy robię nowy. 

Gdyby ktoś nie czuł się jeszcze do końca przekonany, podaję kilka właściwości leczniczych, które posiada to 'wino z buraka'.
  • duża zawartość witaminy C podnosi naszą odporność
  • barwnik zwany betaniną, wzmacnia nasz układ krwionośny
  • reguluje ciśnienie krwi
  • obniża poziom cholesterolu
  • poprawia przyswajalność żelaza
  • dzięki bogactwu witamin, minerałów i naturalnych antyoksydantów przyśpiesza odchudzanie
  • wspaniały na anemię
  • dzięki zawartości probiotyków naturalnych odbudowuje florę naturalną jelit
  • wykazuje dobroczynny wpływ na układ nerwowy
Smacznego :-)





Komentarze