Minimalizm zakupowy 2020.


Chciałam przedstawić kilka pomysłów opartych na swoich własnych doświadczeniach, przepracowanych i sprawdzonych działaniach, które kontynuuję od zeszłego roku oraz nowości jakie powoli wprowadzam i planuję się ich bezwzględnie trzymać. 

Misja minimalizm.


Moje zasady, które sprawdzają się w 99 %

Zakupy spożywcze robię zawsze w tych samych dwóch, trzech sklepach. W moim przypadku jest to Lidl, piekarnia oraz sklep ‘osiedlowy’ , w którym kupuję mięso i wędliny. Lidl odwiedzam 2 razy w tygodniu, zwykle na początku i pod koniec tygodnia. Z własnego doświadczenia wiem, że gdy odwiedzam duże markety typu Carrefour lub Auchan zawsze wychodzę z rzeczami, których na mojej liście nie było. Nie potrafię oprzeć się ładnie zapakowanym produktom, które kuszą ze sklepowej półki. Natomiast zakupy robione zawsze w tych samych miejscach powodują, że nie czyha na mnie w nich żadna pokusa bo większość dostępnego asortymentu znam. 
W tym roku wprowadzamy jako rodzina nową zasadę - nie kupuję rzeczy spoza listy, które są z kategori a. kosmetyki,  b. drobne gadżety kuchenne, c. zabawki dla dzieci. Uzmysłowiłam sobie, że za każdym razem wrzucam do koszyka z zakupami drobiazgi typu maseczka lub krem do rąk dla mnie, małe autko, puzzle, kolorowanka dla chłopców lub też jakiś super, hiper gadżet który ułatwi mi życie w kuchni a w rezultacie ląduje gdzieś głęboko w szufladzie powodując coraz większy bałagan. Każde z tych rzeczy osobno nie jest rzeczywiście drogie bo mieści się w granicach 15 zł - 35 zł ale w sumie tygodniowo, miesięcznie czy też rocznie wychodzą z tego całkiem spore kwoty. 
Tygodniowo marnowałam średnio 30 zł.
Miesięcznie ok. 120 zł.
Rocznie ok. 1240 zł.
Ta ostatnia kwota robi już spore wrażenie. Dlatego też za każdym razem gdy czuje pokusę wrzucenia czegoś do koszyka przypominam sobie te 30 zł, 120 zł i 1240 zł i zdrowy rozsądek powraca. 
Dla mnie dosyć istotnym jest również fakt, iż na zakupy chodzę zawsze w te same dni i staram się tak wszystko zorganizować żeby nie było ze mną dzieci. Nie będę ukrywać, że  samotne zakupy to duży luksus i przyjemność szczególnie wtedy gdy mam na nie określoną ilość czasu i chcę zrobić je sprawnie co z dziećmi nie jest często takie proste. 
Lista zakupów to rzecz, od której właściwie powinnam zacząć bo stanowi ona dla mnie podstawę dobrych i zorganizowanych zakupów. Listę tworzę kilka dni zwykle na kartce leżącej na wyspie kuchennej, do której dopisuję to co mi się przypomni bądź produkty, które się już kończą. W większości przypadków moje zakupy wyglądają za każdym razem bardzo podobnie więc nawet gdybym jej zapomniała większość z pozycji prawdopodobnie zapamiętałabym bez większego problemu. 
Podsumowując temat minimalizmu w zakupach, w tym przypadku spożywczych, będę dążyć do tego aby nie wrzucać do koszyka rzeczy pod wpływem impulsu a restrykcyjnie trzymać się listy, za każdym razem przypominając sobie kwoty jakie mogę dzięki temu zaoszczędzić. Nie zamierzam jednak kupować mniej jedzenia lub obniżać jego jakość celem oszczędzania pieniędzy bo nie o to mi wcale chodzi aczkolwiek w kolejnym wpisie planuję odnieść się do minimalizmu dotyczącego mojej garderoby, kosmetyków, dekoracji domu oraz chemii gospodarczej z której najczęściej korzystam podczas sprzątania. 


Komentarze